czwartek, 27 maja 2010

lato 1941

Jednym z mych wspomnień na froncie wschodnim było pojawienie się T-34 latem 1941. Był najliczniejszym czołgiem w sowieckich działaniach przeciwko Szwabom. Szkopki bali się ich jak diabli. Dzisiaj można było by powiedzieć po naukowemu, że doznali psychologicznego wstrząsu i to nie jednego. To była dla nich niespodzianka bo myśleli, że kapacki są gorzej przygotowani. Pisał o tym Alfred Jodl, był bardzo zaskoczony faktem obecności T-34 w Rydze. T-34 mógł ,i konkurował, skutecznie z wszystkimi niemieckimi czołgami z 41.
Jednakże był bardzo wadliwy, silniki unieruchamiane były przez wsysany kurz i piasek (piepszony, pierwotny filtr Pomon był całkowicie do dupy) oraz pożal się Bożę jego skrzynię biegów i sprzęgło. Co najmniej połowa wszystkich strat w czołgach pierwszego lata była spowodowana awariami, dużo mniej zniszczeń natomiast było skutkiem niemieckiego ognia, choć w danych statystycznych liczyły się także stare, nienaprawiane czołgi. Mieli brak ogaru logistycznego co do naprawy sprzętu. Zawsze załogi wczesnych czołgów T-34 przybywały na bitwę z zapasową skrzynią biegów na pokrywie silnika. Dopiero późniejsze rozwiązania technologiczne zniwelowały usterki mechaniczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz