czwartek, 3 czerwca 2010

Chrzest w Azji

T-34/85 używano w wielu państwach satelickich oraz byłych republikach ZSRR po zakończeniu II wojny światowej.
Inwazji Korei Północnej na Południową w czerwcu 1950 przewodziła pełna brygada zaopatrzona w około 120 pojazdów T-34/85. Pamiętam kiedy dostarczyliśmy im te graty, gdyż Józef chciał się pozbyć wadliwych egzemplarzy. Koreańce cieszyli się jak dzieci na widok nowych zabawek, tylko żeby jeszcze umieli się nimi posługiwać.
Dodatkowe T-34 dołączyli później do pierwszej siły uderzeniowej po przebiciu się jej przez Koreę Południową.
Radziły sobie z czołgami
M24 Chaffee,
M4 Sherman oraz
M26 Pershing,
ale nie z czołgami Centurion (pierwszy MBT) z sił ONZ.
Północnokoreańska 105. Brygada Opancerzona, elita, początkowo odnosiła liczne zwycięstwa nad
piechotą południowokoreańską,
siłami Task Force Smith oraz
amerykańskimi czołgami lekkimi M24.
Ciągle używane przez Amerykanów 6-centymetrowe bazooki z 2 wojny światowej były bezużyteczne przeciwko czołgom T-34.
Północnokoreańskie maszyny T-34 straciły swój pęd, kiedy napotkały na swej drodze -amerykańskie ciężkie czołgi M26 i
-lotnictwo specjalizujące się w atakowaniu celów naziemnych oraz
-kiedy amerykańska piechota ulepszyła swoją broń przeciwpancerną do 9-centymetrowych Super Bazook, pośpiesznie przerzuconych ze Stanów Zjednoczonych.
Przebieg wojny obrócił się na korzyść sił ONZ w sierpniu 1950, gdy nasi przyjaciele odnieśli duże straty w czołgach w serii bitew, podczas których amerykańce dostarczyli swoje nowe wyposażenie.
Lądowania Jankesów w Inchonie (15 września) doprowadziły do przecięcia północnokoreańskich linii zaopatrzeniowych.
W związku z tym północni Koreańczycy rzucili się do ucieczki, a wiele T-34 oraz ciężkiego sprzętu zostało. Do czasu, gdy wojska Korei Północnej zbiegły z Południa, całość z 239 czołgów T-34 oraz 74 dział samobieżnych SU-76 została po drugiej stronie. Po tym wydarzeniu rzadko dochodziło do starć z północnokoreańskimi wojskami opancerzonymi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz